Spór o składki ZUS i pracę na Słowacji trafił do prokuratury. Mieszkaniec Kędzierzyna-Koźla żąda zwrotu pieniędzy
75-letni mieszkaniec Kędzierzyna-Koźla, pan Marek, skierował sprawę do prokuratury po tym, jak musiał dopłacić do ZUS około 30 tys. zł, aby uzyskać prawo do emerytury. Senior twierdzi, że przez lata korzystał z usług przedsiębiorcy, pana Damiana, które miały pozwolić na optymalizację kosztów ubezpieczeń społecznych poprzez zatrudnienie na Słowacji.
75 wiek mieszkańca Kędzierzyna-Koźla | 30 tys. zł kwota, którą senior musiał dopłacić do ZUS | 2012 rok rozpoczęcia współpracy |
Współpraca, która rozpoczęła się około 2012 roku, opierała się na regularnych wpłatach - początkowo 400 zł miesięcznie, później 575 zł w 2014 roku i 600 zł dwa lata później. Pan Marek przekonuje, że ufał przedsiębiorcy, powierzając mu kontakty z instytucjami. Problemy miały pojawić się w momencie przejścia na emeryturę, gdy okazało się, że składki nie zostały uzupełnione.
Pan Marek twierdzi, że wyjazdy na Słowację, podczas których zbierano pieczątki i nazwy firm, miały jedynie pozorować pracę. Przedsiębiorca stanowczo odrzuca te oskarżenia, utrzymując, że posiada obszerną dokumentację potwierdzającą faktyczne wykonywanie zadań przez klientów. Pan Damian podkreśla, że wpłaty pana Marka dotyczyły konkretnych usług, takich jak szkolenia czy kursy językowe, a nie składek emerytalnych. Przedsiębiorca wykluczył możliwość zwrotu 30 tys. zł, uznając roszczenia byłego klienta za bezpodstawne.



Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy.